Dobra szkoła - dobry zawód.
Mirosław Ossysek, menadżer zarządzający amerykńską firmą informatyczną, były nauczyciel akademicki. Po maturze, jako technik elektronik kontynuował naukę na Politechnice Śląskiej, kończąc Wydział Automatyki Elektroniki i Informatyki z tytułem magistra inżyniera elektronika. Na tym samym Wydziale, jako asystent w Instytucie Elektroniki, pracował kilka lat prowadząc laboratoria i wykłady. Na początku lat dziewiędziesiątych rozpoczął karierę w firmie informatycznej Aldec, tworzącej oprogramowanie do projektowania układów scalonych, której po 7 latach został Prezesem. W ostatnim czasie prowadzi polski oddział R&D kolejnej amerykńskiej firmy Proximetry zajmującej się sieciami bezprzewodowymi WiFi i WiMAX.
Dlaczego wybrałeś Zespół Szkół Łączności?
Pochodzę z Leszczyn, w tamtym czasie niewielkiego osiedla robotniczego pod Rybnikiem. Gliwice, jako miasto akademickie miało bardzo dobre szkoły. Technikum Łączności to była jedna z najlepszych szkół, jedyna w mieście, do której w tamtych czasach był egzamin wstępny – to świadczyło o poziomie szkoły. Chciałem też mieć pewny i ciekawy zawód, a elektronika, bo taką specjalizację wybrałem, dawała bardzo ciekawe perspektywy – co zresztą i dzisiaj jest aktualne.
Czy wiedza i doświadczenie zdobyte w ZSŁ przydają Ci się w codziennej pracy?
Upłynęło już wiele lat od ukończenia szkoły – w tym roku obchodzić będziemy 25-lecie matury, zresztą 5 lat temu mieliśmy w Szkole spotkanie w gronie naszej klasy wraz z nauczycielami, był to przemiły dzień. Trudno mi dziś stwierdzić na ile doświadczenia i wiedza zdobyta w szkole przydaje się aktulanie. Nie mam jednak wątpliwości, że Technikum ukształtowało bardzo silnie moją osobowość i postawę życiową – był to okres dojrzewania - poznałem wspaniałych kolegów, utrzymujemy kontakt do dziś. W zakresie przygotowania zawodowego z elektroniki czy miernictwa Szkoła nauczyła mnie na tyle dużo, że nie miałem żadnych problemów na studiach – a matematykę umiałem na tyle dobrze, że dorabiałem korepetycjami z zakresu szkoły średniej nawet już po studiach. Obecnie prowadzę firmę wysoce specjalistyczną, w której głównie pracują inżynierowie, ale zatrudniamy także kilka osób, które mają tytuł technika, nie ukończyły studiów, ale są wyjątkowymi specjalistami w dziedzinie łączności bezprzewodowej i sieci komputerowych – dla mnie jest to wystarczjący dowód na renesans zawodu technika, szczególnie w dziedzinach techniki wymagających doświadczenia i dużej cierpliwości. Wspieram też jedną ze szkół w Katowicach w staraniach otwarcia nowego oddziału Technikum Elektronicznego – nie mam żadnych wątpliwości, że stale rozwijający się rynek usług telekomunikacyjnych będzie potrzebował coraz więcej gotowych do pracy techników informatyków i sieciowców.
Najzabawniejsze wspomnienie z czasów nauki w Zespole Szkół Łączności?
Wesołych wspomnień jest bardzo wiele, choć czasy nie były wtedy łatwe – powstanie Solidarność, strajki roku 1981, stan wojenny, kartki żywnościowe – wspominam ten okres niezmiernie miło. Może jedno ze wspomnień: historię mieliśmy z bardzo miłym i przyjaźnie do nas nastawionym Panem Profesorem, jak ktoś nie chciał być pytany na lekcji to wychodził z klasy pod pretekstem napełniania pojemnika z wodą do podlewania kwiatków w klasie, robiliśmy to nagminnie – aż dziw, że te kwiatki nie uwiędły z nadmiaru wody.